Telefon, który przyszedł za późno

Karol miał 25 lat.
Mieszkał sam w dużym mieście.
Był bardzo zajęty pracą.
Codziennie wracał późno do domu.
Nie miał czasu dla rodziny.
Jego mama mieszkała na wsi.
Często do niego dzwoniła.
Chciała tylko porozmawiać.
Ale Karol często nie odbierał.
Mówił sobie: „Oddzwonię później”.
Ale nigdy nie oddzwaniał.
Myślał, że ma jeszcze dużo czasu.
Mama zostawiała wiadomości.
Mówiła, że tęskni.
Prosiła, żeby przyjechał.
Karol odkładał to na później.
Praca była dla niego najważniejsza.
Pewnego dnia telefon zadzwonił.
To nie była mama.
To była sąsiadka.
Powiedziała, że jego mama jest w szpitalu.
Karol poczuł strach.
Natychmiast wsiadł do samochodu.
Jechał bardzo szybko.
W głowie miał tylko jedną myśl.
„Dlaczego nie odbierałem?”
Kiedy dotarł na miejsce, było już późno.
Mama nie żyła.
Świat nagle się zatrzymał.
Karol nie mógł uwierzyć.
Upadł na kolana i zaczął płakać.
Trzymał jej rękę.
Była zimna i nieruchoma.
Chciał cofnąć czas.
Chciał jeszcze raz usłyszeć jej głos.
Ale było za późno.
Po pogrzebie wrócił do domu mamy.
Wszystko było takie samo.
Na stole leżał jego stary kubek.
W szufladzie znalazł list.
To był list od niej.
Napisała: „Czekam na ciebie”.
Karol płakał długo.
Zrozumiał swój błąd.
Nie docenił czasu.
Nie docenił miłości.
Od tego dnia zmienił swoje życie.
Zaczął dzwonić do bliskich.
Zaczął mówić „kocham cię”.
Bo wiedział jedno.
Czasem jutro już nie istnieje.